czwartek, 5 lutego 2015

Radosne powitanie ... myśli niczego sobie.

Czwartkowe myśli niczego sobie
Nareszcie ... tego czekałam i wyglądałam ... Myśli niczego sobie nareszcie pojawiły się, co prawda  dopiero w czwartek, ale lepiej późno niż wcale. Niby wszystko w porząsiu, niby na sto dwa ... ale czegoś brakuje? Tak już się dzieje nie raz i nie dwa, że niby wszystko jakoś się toczy, ale do pełni szczęścia i radosnego odczuwania chwili czegoś brakuje, jakiegoś elementu składowego ... i kisi się człowiek niczym przysłowiowa kapusta w beczce, ze swoimi emocjami uczuciami, myślami, aż przychodzi chwila olśnienia i spoglądasz na świat radośniej, bo dzień odzyskuje swój blask. Tak właśnie dzisiejszego poranka zajaśniało na moim nieboskłonie, bo  myśli niczego sobie uniosły smętną kotarę ... oby jak najdłużej radość poranka trwała ... Rzeczywistość jest jaka jest i jedyne co można zrobić na już i teraz to myśli niczego sobie pielęgnować, aby owoce wydały niczym życiodajna roślina. Może i durnowato to brzmi, ale wiadomo wszem i wobec, że od myśli się wszystko zaczyna więc nie dziw się, że tak wielką wagę przywiązuję do tych cudnych niczego sobie czwartkowych myśli, bo ich pojawienie to szansa na lepsze jutro ...Takie całkiem ... niczego sobie ...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza