Translate

piątek, 9 października 2015

Hipokryzja i socjotechnika czyli dobry człowiek


... piątek  ... dzień się budzi ...
... mam mało czasu w życiu ... Piąteczek budzi się rześkim porankiem, a moje październikowe refleksje  zupełnie nie przystające do tego pięknego daru natury. Wylewa się z gardła mazia żygowinowa i trudno pozbyć się obrzydzenia do otaczającego świata. Komunikacja między ludzka staje się z dnia na dzień coraz trudniejsza bo wszechobecny fałsz wyłazi na światło dzienne i  przesłania słoneczne promienie. Jak żyć … rzec by się chciało cytatem już dość wyświechtanym , ale odpowiedzi przecież nie usłyszę więc po co rzucać te słowa na wiatr.
 Świat w którym świętojebliwa hipokryzja i socjotechnika  tak głęboko zakorzeniły się w naszym życiu, że nawet już tego nie zauważamy. I standardem staje się … mówisz jedno, myślisz drugie robisz trzecie … Nie chcę takiego świata i nie ma mojej zgody na  takie traktowanie drugiego człowieka. W dość popularnym filmie jeden z głównych bohaterów miał zwyczaj mawiać … moje słowo droższe pieniędzy … w takim świecie zostałam wychowania i takie wartości zostały mi wpojone. Jeśli coś mówię to odpowiadam za swoje słowa, obiecuję to wywiązuję się … To takie proste. Wydawałoby się, ale nie w tym świecie kiedy otumanieni wachlarzem możliwości materialnego dobrobytu potrafimy okradać najbliższych, oszukiwać, a w każdej relacji potrzebny jest papier na potwierdzenie tego co mówisz lub mówią do Ciebie bo inaczej to jesteś w czarnej d….,bo inaczej to najbliższa osoba stanie przed Tobą i prosto w oczy będzie śmiała się z Twojej naiwności i rzuci Ci w twarz  … a udowodnisz mi to …,  bo inaczej  urzędnik, dyrektor, prezes .. powie prosto w twarz świadomie tego nie uczyniłem, sytuacja się zmieniła, może rzuci przepraszam … a Ty nie masz „papiera” na potwierdzenie obietnic, ustaleń …. Patrzę na ten świat pełen świętojebliwych hipokrytów co to rączki składają do modlitwy, biegają do świątyni, a kopią najbliższych , patrzę  na nich, gdy lecą do roboty i tam kopią współpracowników zgodnie z zasadami socjotechniki i uważają, że wszystko jest w porządku. Patrzę i zastanawiam się dlaczego w taki razie , skoro wszystko jest w takim porządku … zalewają się trunkami wszelkiej maści, wspomagaczami i innym przymulającym świństwem … dlaczego? Bo coś nie pasuje? Bo trzeba odepchnąć od siebie ten obrzydliwy świat w którym nie da się… żyć. Ale to nie świat, to Ty jesteś obrzydliwy sam dla siebie i tego robaka co toczy Twoje trzewia musisz zalewać i spychać w nicość swojego wnętrza, by znowu wstać i ruszyć w kolejny dzień dżungli gdzie walczysz o przetrwanie depczesz słabszych, by wyrwać dla siebie banana , zdobyć kolejną pomarańczę i zostać królem dżungli.  Oczywiście, że  są dotkliwe w codziennym życiu kopniaki, ale kiedy patrzę na tych co kopią, robi mi się zwyczajnie ich żal … małe robaczki  które w sieci życia gryzą kopią plują udając piękne szlachetne stworzenia … małe robaczki, które stosują wszelkie możliwe zasady by nazwać się dobrym człowiekiem … tylko dlaczego inni o nich tak nie mówią? Małe robaczki mówią … jestem dobrym człowiekiem używają złotych zgłosek by wypowiadać te słowa, ale są one tak puste że wiatr szybko je porywa. Tak, to twierdzenie … jest dobrym człowiekiem słyszałam wielokrotnie z ust ludzi którzy mówili tak o sobie, by tym stwierdzeniem przykryć swoje czyny, bo przecież jeśli jestem dobrym człowiekiem to czynię jedynie dobro czyli cokolwiek robię to dla dobra drugiego człowieka bo tylko ja wiem co dla tego drugiego człowieka będzie dobre … no i jest ok. Przepraszam, ale dla mnie nie jest okey i z tą nie zgodą na świat bez odpowiedzialności za gesty, słowa, bez szacunku dla drugiego człowieka, pozostanę już do końca, a w swojej naiwności nadal będę kształtować, swój mały świat w którym miłość jest najważniejsza, a dłoń wyciągnięta jest pomocna ….