Translate

poniedziałek, 20 października 2014

Ślimaczy los czyli trud wędrówki


Trud Wędrówki
Jesienny dzień, wieje i leje, pogoda iście barowa i chandra rozpościera swoje przepastne skrzydła.
Pełznę z mozołem pokonując kolejne stopnie stromych schodów, do nieba chciałoby się rzec, ale niestety póki co do domu na samej górze i tu niespodzianka, która wybiła mnie z tego smętnego rozmyślania. W strugach deszczu przebłyskuje słońce i jasnymi promykami liże oczyszczony z kurzu chodnik ukazując lśniący marmur płyty chodnikowej i zjawiskowo pięknego ślimaka. Wiatr wykręca mój olbrzymi parasol, ale ja szamoczę się z nim jedną ręką , a drugą odszukuję telefon komórkowy by pstryknąć i utrwalić tę chwilę. Zdjęcie może nie oddaje tego co zobaczyłam, jego lśniącej  skąpanej w promieniach słońca skorupy i tułowia. Rozciągnął się w swojej wędrówce odbierając otoczenie jako zupełnie bezpieczne , wzbudził mój zachwyt i podziw. Ślimaczy los nie jest nadzwyczaj wspaniały i bezpieczny w obcowaniu z człowiekiem, cywilizacją i płytą chodnikową. W swoim ślimaczym zamyśle realizuje jakiś plan dotarcia do określonego celu. Tym razem na jego drodze stanęłam ja ze swoją komórką, ale następnym razem, nie wiadomo z jakim butem przyjdzie mu  się zmierzyć? Zrobiłam mu zdjęcie utrwalając też moją refleksję nad tą chwilą, ale przecież mogłam go przenieść na drugą stronę? Mogłam, ale czy powinnam? Dokąd zmierzał wie tylko on? Jedyne co mogłam to nie przeszkadzać. Po co od razu pchać się z łapami i wedle własnego widzimisię wyznaczać co dla niego będzie najlepsze i gdzie? Jak często to robimy?
Jedni pchają się z pomocą ingerując w życie drugiego wskazując mu jak, kiedy i gdzie! Bo wiedzą lepiej, bo chcą jak najlepiej! Drudzy z kolei nie oglądają się na ciebie i rozgniatają miażdżąc wszystko wokół. Poczułam niejaką bliskość z tym powolnym ślimakiem, też pełznę w sobie wiadomym kierunku, zmierzam do mojego życiowego celu w tempie, który sama wybrałam. Wiele razy już spotykałam się z chęcią naprowadzenia na jakiś tam kierunek, bo tak lepiej łatwiej i przyjemniej. Próbowano też mnie rozdeptać, ale widać nie dane było! Taka refleksja ślimacza ciśnie mi się na usta, pomagaj gdy pomoc jest potrzebna, ale  rób to z dobroci serca, nie depcz słabszych, bo i Ciebie mogą rozdeptać. Ciesz się tą chwilą, bo Twój i ślimaczy los jednaki, jak pięknie to opowiedział  Cyprian Kamil Norwid

Nad stanami jest i stanów stan,
Jako wieża nad płaskie domy
Stercząca w chmury ….

Wy myślicie, że i nie Pan,
Dlatego, że dom mój ruchomy,
Z wielbłądziej skóry …

Przecież ja aż w nieba łonie trwam,
Gdy ono duszę mą porywa
Jak piramidę!

Przecież i ja ziemi tyle mam,
Ile jej stopa ma pokrywa,
Dopokąd idę! ….